Zostałam otagowana przez Ernestynę (dziękuję bardzo i proszę o podpowiedź w sprawie weryfikacji obrazkowej).
Zasady:
- napisz kto Cię otagował i zamieść zasady TAGu,
- zamieść banner TAGu i wymień pięć rzeczy z działu "kosmetyki" (akcesoria, pielęgnacja, przechowywanie, kosmetyki kolorowe, higiena), które Twoim zdaniem są Ci całkowicie zbędne, bo:
- mają tańsze odpowiedniki,
- są przereklamowane,
- amatorkom są niepotrzebne,
- to sposób na niepotrzebne wydatki,
- uzasadnij krótko swój wybór,
- zaproś do zabawy pięć lub więcej innych bloggerek
Rzeczy, których nie chce mieć to:
1. Samoopalacz. Niedługo skończy się zima, po zimie będę wybielona. Wolę jednak poczekać aż złapie mnie słońce, niż epatować nierównym i nie zawsze nienaturalnym brązem. Mówię o plamach i brzydkim kolorze, bo niektóre samoopalacze po prostu tak robią, a na inne jestem zwyczajnie zbyt niecierpliwa.
2. Drogi lakier i peeling. Z tego co czytałam i sama przetestowałam tego typu produkty niewiele różnią się od ich tańszych wersji. Jak byłam mała była reklama, która mówiła „Jak nie widać różnicy to po co przepłacać. No właśnie.
3. Tipsy. Po pierwsze lubię naturalność. Tipsy nie są naturalne, co gorsza niszczą naturalne paznokcie. Boję się ich, szczególnie, kiedy są źle zrobione i wyglądają jak uklejone szpony... brrrr.
4. Eyeliner. Raz kupiłam taki produkt i co gorsza umalowałam się nie na studniówkę... Wyglądałam okropnie, przynajmniej teraz to wiem. Moja twarz była starsza o 10 lat. Dodatkowo namalowanie równej kreski w dobrym miejscu wykracza poza moje kompetencje.
5. Krem/pianka do depilacji. Moim zdaniem one nie działają i już. Nie raz się przejechałam na takich specyfikach, mimo, że używałam ich zgodnie z instrukcją. Jak na razie jestem wierna niezawodnej chociaż niebezpiecznej i nieefektywnej maszynce.
Do zabawy zapraszam:
Mama nadzieję, że trafiłam na osoby, które jeszcze nie brały udziału w tej zabawie.
